niedziela, 2 grudnia 2012

Archive - With Us Until You're Dead



Quietly fucked, quietly gone...

Połączenie trip-hopu i prog-rocka na pozór karkołomne u Archive się sprawdza doskonale. Od razu porywają kawałki utrzymane w niemal industrialowym klimacie Wiped Out i Violently. Album jednak nie do oceny po pierwszym przesłuchaniu -  dużo tam dziwnych momentów takich niby nie pasujących, niby pretensjonalnych, niby wstawionych na siłę ale orzekających za którymś przesłuchaniem - jak np. sekcja smyczkowa kończąca Conflict - nieco banalna ale zamykająca utwór idealnie i stanowiąca świetne przejście do Violently. Bo właśnie taki jest cały album - dużo się na nim dzieje i trzeba mu poświęcić trochę czasu i uwagi żeby poszczególne elementy ułożyły się w całość. Niestety album ma tez słabe strony jak najlżejsze Hatchet ale nawet mimo to po typowo trip-hopowym Soul Tired jednak włącza się całość ponownie... bo całość wciąga bardzo!

Perełką na albumie jest dla mnie Calm Now - uspokajające, wyciszające, niby nic oryginalnego a jednak urzeka połączeniem smyków, klawiszy i elektronicznego tła.

P.S. Recenzja na specjalne życzenie Gada :)

6 komentarze:

Gad pisze...

Hatchet to jeden z moich fav na albumie! W ogóle nie moge się doczekac ich ścieżki dźwiękowej do "Sępa" bo to co jest w trailerze <3

theracingrat pisze...

ja mam wrażenie ze Sępa to będzie mi się jedynie ścieżka dźwiękowa podobała.

Gad pisze...

a ja mam wrażenie, że film też będzie mi się podobał

Gad pisze...

w ogóle cholernie mi się podoba ja Stick me in my heart przechodzi w Conflict

Gad pisze...

w ogóle wszystkie fajnie przechodzą w siebie!

theracingrat pisze...

no dokładnie! doskonale jest napisany ten album - słuchając płyty 'ciągiem' tworzy ona całość, ma swoją własna dynamikę ale z drugiej strony poszczególne kawałki dobrze się słucha również pojedynczo, nie sprawiają wrażenia wyrwanych z kontekstu.

Prześlij komentarz